🇪🇪Tallin na weekend: zabytki, punkty widokowe i lokalne smaki

Jeśli szukacie miejsca na krótki city break, Tallin będzie strzałem w dziesiątkę. To miasto pełne uroku i historii, które zachwyca swoim klimatem i malowniczym, średniowiecznym starym miastem. Tallin ma przeurocze, brukowane uliczki, klimatyczne kawiarnie i zabytkowe budynki, które sprawiają, że spacerowanie tu to prawdziwa przyjemność. Najlepiej zwiedza się je pieszo, zatrzymując się w najważniejszych punktach i chłonąc wyjątkową atmosferę tego miejsca.

Z Helsinek do Tallina – podróż promem przez Bałtyk

To nasz drugi przystanek w majówkowej podróży. Pierwszym przystankiem były Helsinki.
Ze stolicy Finlandii przypłynęłam do Tallina promem Viking Line – to popularna i wygodna opcja podróży między tymi dwoma miastami. Rejs trwa średnio od 2 do 2,5 godziny, w zależności od operatora i typu statku. W ciągu dnia odbywa się około 11 rejsów, a najwcześniejszy wypływa o 00:30, ostatni o 23:00.  Promy kursują regularnie przez cały rok, a w sezonie letnim liczba połączeń wzrasta.  Ceny biletów wahają się od około €15 do €75, w zależności od terminu, operatora i klasy podróży.
Bilety kupiłam na oficjalnej stronie Viking Line tydzień przed wyjazdem. Wtedy cena za dwie osoby to było 34 euro, więc naprawdę super.
Prom był całkiem spory, miał aż 10 pokładów, z czego pasażerowie korzystali z pięciu – znajdowały się tam tarasy widokowe, restauracje, bar, pub, kasyno i sklepy. Przy rejsach nocnych można nawet wynająć kajutę do spania, my jednak wybraliśmy dzienny od 10:30, więc większość czasu spędziliśmy na pokładach, podziwiając widoki lub relaksując się w pubie przy muzyce na żywo.

Do Tallina dopłynęliśmy około godziny 13. Nie ukrywam, że nie mogłam się doczekać tej wizyty. Mam wrażenie, że wciąż niewiele wiemy o stolicach krajów bałtyckich. Nie są to najczęściej wybierane kierunki turystyczne, a szkoda! Dla mnie był to długo oczekiwany urlop i szansa, by odwiedzić miejsca, o których tak mało wiedziałam. Tallin był właśnie jednym z takich miejsc – i w końcu tu jestem.

Po dopłynięciu do Tallina od razu skierowaliśmy się do hotelu, żeby zostawić bagaże i trochę odetchnąć po podróży. Nocleg w Tallinie wybrałam w Hilton Tallin Park.

Tallin odkryty na piechotę: magia Starego Miasta


Po zameldowaniu w hotelu od razu ruszyliśmy w stronę Starego Miasta, przechodząc przez słynną bramę Viru Gates, jedną z dwóch świetnie zachowanych bram, stanowiącą główne wejście do miasta od strony wschodniej. Zaraz za nią rozciąga się urocze stare miasto, podzielone na część dolną i górną.

Zaczęliśmy zwiedzanie spacerem po dolnej części, docierając do placu z Ratuszem, który skojarzył mi się z Wrocławiem – choć dużo spokojniejszym i mniej zatłoczonym. Mieliśmy wrażenie, że niemal odkrywaliśmy Tallin na własną rękę, z niewielką obecnością grup zorganizowanych, co dodawało miejscu wyjątkowego uroku. Mogliśmy bez przeszkód wędrować krętymi uliczkami, zaglądać do bram, gdzie kryją się małe rzemieślnicze sklepy, antykwariaty i przytulne kawiarnie. W pewnym momencie trafiłam do muzeum marcepanu, przy którym znajduje się także kawiarnia, serwująca tę słodką lokalną specjalność. Podobno Estończycy twierdzą, że to właśnie w Tallinie powstał marcepan.

Powoli kierowaliśmy się ku górnej części starego miasta, gdzie zaczęliśmy zwiedzanie od imponującego Sobór Św. Aleksandra Newskiego – przepięknego obiektu sakralnego, zdecydowanie wartego odwiedzenia. Tuż obok znajduje się Zamek Toompea, a na tym samym wzgórzu ma siedzibę rząd estoński.

Co zobaczyć podczas spaceru?

  • Viru Gate – dawna brama miejska, symbol wejścia do starego miasta, która robi ogromne wrażenie zarówno z zewnątrz, jak i od strony urokliwych uliczek.
  • Ratusz – gotycki budynek, centrum życia kulturalnego miasta i idealne miejsce na chwilę odpoczynku.
  • Sobór Św. Aleksandra Newskiego – imponująca prawosławna katedra, znana ze swoich zdobionych kopuł i bogatego wnętrza.
  • Zamek Toompea – historyczna twierdza na wzgórzu, z której rozciągają się przepiękne widoki na całe miasto.
  • Trzy Siostry – zespół średniowiecznych kamienic, które zachowały swój oryginalny charakter i tworzą unikatowy klimat.

Tallin to świetne połączenie historii, architektury i spokojnej atmosfery, które sprawia, że każdy weekend spędzony tutaj będzie wyjątkowy. Miasto ma w sobie coś magicznego, co zachęca do spacerów i odkrywania ukrytych zakątków. Spacerowaliśmy też poza Starym Miastem, tuż obok murów miejskich. Można wejść na wybrane odcinki murów i podziwiać z nich zabytkowe miasto z góry. W przewodniku wyczytałam, że świetny widok na mury jest z ulicy Ranname tee, ale moim zdaniem są piękne i widoczne ze wszystkich stron.

A co dalej, co poza utartym szlakiem?


Jeśli szukasz mniej turystycznych, ale równie fascynujących miejsc, koniecznie odwiedź Kohvik Maiasmokk, najstarszą kawiarnię w Tallinie, gdzie można spróbować lokalnych słodkości. Inną ciekawą opcją jest Pimedam, podziemna jaskinia i muzeum, które pokazuje, jak wyglądało miasto w czasach średniowiecza z nieco innej, bardziej mrocznej strony. Warto też zajrzeć na wyspę Kalamaja, dzielnicę znaną z kreatywnej atmosfery, kolorowych drewnianych domków i street artu – to idealne miejsce na spacer z dala od centrum i klasycznych atrakcji.

Co więcej?


Kolejnego dnia wybraliśmy się na spacer w przeciwną stronę od Starego Rynku, kierując się do Kardiorg Park, gdzie znajduje się przepiękny barokowy pałac. Sama ulica, którą tam prowadziła, była niesamowita — pełna starych, drewnianych domów. Może nie jest to typowe miejsce turystyczne, ale jeśli ktoś ma trochę więcej czasu, warto się tam przespacerować i poczuć klimat lokalnej architektury.

Po części dnia spędzonej na zwiedzaniu, jeszcze kilka godzin przed odjazdem autobusu do Rygi poświęciliśmy na spokojne spacery po mieście, głównie po okolicach starego miasta. Wyglądało na to, że odkrywamy Tallin sami – turystów było bardzo niewielu. To właśnie sprawia, że zwiedzanie tego miasta jest tak przyjemne – jest idealne na szybki city break z Polski, bez tłumów i z niezwykłym klimatem.


Punkty widokowe


Spacerując po górnej części starego miasta w Tallinie, natrafiamy na dwa fantastyczne punkty widokowe, z których rozciągają się zachwycające panoramy na stolicę Estonii.
Pierwszym z nich jest odkryty taras widokowy Kohtuotsa, gdzie podczas robienia zdjęć towarzyszyły nam bardzo odważne mewy, które chętnie pozowały do obiektywu. Z tego punktu widokowego widać wyraźnie kontrast między starą częścią miasta a nowoczesnymi wieżowcami i centrum biznesowym stolicy. Ten widok tak nam się spodobał, że wróciliśmy na Kohtuotsa jeszcze raz, na zachód słońca. I znów te mewy cierpliwie pozowały do zdjęć!
Niedaleko znajduje się kolejna platforma – Patkuli, z której widok jest równie imponujący. To miejsce, które zdecydowanie warto odwiedzić, przemierzając urokliwe uliczki starego miasta, by zobaczyć Tallin z nieco wyższej perspektywy.

Polecam odwiedzić oba, ale to właśnie Kohtuotsa zrobił na mnie większe wrażenie. Z tego miejsca można podziwiać panoramę Tallina – najpierw stare, urokliwe dachy, a dalej, w oddali, nowoczesną część miasta z kilkoma wieżowcami. Czytałam, że Tallin uchodzi za jedno z najbardziej innowacyjnych miast nad Bałtykiem – to tutaj ma siedzibę kilkaset start-upów. Estonia to też jedno z najbardziej zdigitalizowanych państw na świecie, gdzie nawet wybory prezydenckie odbywają się online. Estonia była pionierem e-rezydencji i usług online na szeroką skalę. Co więcej, właśnie tu powstała popularna aplikacja Bolt, założona w 2013 roku przez 19-letniego Markusa Villiga, która dziś oferuje przejazdy, hulajnogi elektryczne i dostawy, a także Skype. Wiedzieliście o tym ?

Gdzie zjeść w Tallinie?


Podczas naszego city break w Tallinie nie mogliśmy przegapić okazji, by spróbować lokalnej kuchni. Polecamy wybrać się do restauracji Olde Hansa, która znajduje się na starym mieście i cieszy się świetną opinią. To wyjątkowe miejsce, które przenosi gości w czasie dzięki średniowiecznemu wystrojowi i menu inspirowanemu kuchnią europejską z tamtych czasów. W Olde Hansie można spróbować dań przygotowanych według dawnych receptur, co dodaje wrażeniom smakowym jeszcze więcej magii i autentyczności. Idealne miejsce na romantyczną kolację lub po prostu na smakowity odpoczynek po długim spacerze po miejskich uliczkach.

A gdybyście chcieli spróbować czegoś jeszcze bardziej nietypowego, polecam wybrać się do jednej z lokalnych knajpek serwujących tradycyjne estońskie specjały, koniecznie spróbujcie takich specjałów jak:
Lokalny ciemny chleb żytni – który jest tutaj wręcz identyfikatorem kulturowym, koniecznie trzeba go spróbować!
Verivorst – tradycyjna estońska kaszanka, często podawana z żurawiną lub duszoną kapustą,
Mulgikapsad – duszona kapusta z mięsem i kaszą gryczaną,
Kiluvõileib – kanapka z małymi, solonymi sardynkami,
Kohuke – słodki sernik w czekoladzie, popularna estońska przekąska.

A na deser lub do toastu ciekawa propozycja to nalewka z rabarbaru zwana Vana Tallinn. To jeden z najbardziej znanych estońskich likierów, często nazywany estońskim „czarnym złotem”. Vana Tallinn to likier rabarbarowy o wyrazistym smaku z nutami wanilii i przypraw, który jest symbolem estońskiej tradycji alkoholowej i jest szeroko rozpoznawalny na całym świecie. A jeżeli nie likier, to możemy kupić czekoladkę na bazie likieru. Znalazłam go w supermarkecie Selver. Vana Tallin produkowany nieprzerwanie od 1960 roku, likier ten powstaje na bazie rumu i polecam go szczególnie fanom słodkich trunków – trochę przypomina nasz ajerkoniak, choć różni się tym, że jest na rumie. Miałam okazję spróbować wersji oryginalnej, waniliowej, oraz marcepanowej i obie bardzo mi smakowały. Butelka Vana Tallinn ma charakterystyczny kształt wieży, nawiązujący do zabudowy Starego Miasta z jego średniowiecznymi basztami i murami miejskimi, które wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Te średniowieczne fortyfikacje, czyli dwukilometrowy odcinek murów, otaczają Tallin od ponad ośmiuset lat.

Podsumowując


Tallin naprawdę mnie zauroczył. Miałam zaplanowane zwiedzanie na dwa dni, ale tak naprawdę bez problemu zdążyliśmy zobaczyć najważniejsze atrakcje już pierwszego dnia, a drugi poświęciliśmy na spokojne spacery i odkrywanie miasta na własną rękę. To miasto, które łączy bogatą historię z nowoczesnym tempem życia w sposób bardzo udany. Spacer po jego urokliwych uliczkach, spotkanie z lokalną kulturą i atmosfera spokoju sprawiają, że jest idealne na weekendowy wypad. Do tego jego niewielkie rozmiary i kompaktowe centrum pozwalają zobaczyć najważniejsze miejsca w krótkim czasie, bez pośpiechu. Szczerze mówiąc, spędziłam tu świetny czas i z przyjemnością tu wrócę.

2 komentarze do “🇪🇪Tallin na weekend: zabytki, punkty widokowe i lokalne smaki”

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *