Czy odwiedzanie faweli to poznawanie prawdziwego życia miasta, czy jednak przekraczanie granicy etycznej?
Postaram się opisać to jak najbardziej rzetelnie, ale pamiętajcie – nie jestem ekspertem. To moje doświadczenie z jednej, jednorazowej wycieczki, z perspektywy turysty, który chciał zobaczyć to miejsce od środka i spróbować zrozumieć codzienne życie mieszkańców.
Wycieczka do Rocinha w Rio de Janeiro – co warto wiedzieć o największej faweli
Favela Rocinha w Rio de Janeiro to jedna z największych i najbardziej znanych faweli w Brazylii, zamieszkana przez około 70–100 tysięcy osób. Niektóre dane mówią, że nawet 200- 300 tysięcy osób, bo prawda jest taka, że ciężko to policzyć.
W rzeczywistości wiele domów nie jest formalnie zarejestrowanych, niektóre nie mają oficjalnego adresu, a ulice bywają wąskie i kręte. Domy często budowane są samodzielnie przez mieszkańców z dostępnych materiałów, czasem piętrowo i bez pozwolenia, co tworzy charakterystyczny krajobraz – gęsto zabudowane, wielopiętrowe budynki, ciasne uliczki i schody prowadzące w górę wzgórz.
Pomimo prowizorycznej zabudowy, Rocinha ma swoją infrastrukturę: sklepy, szkoły, kliniki, małe przedsiębiorstwa, a także bogate życie społeczne i kulturalne. Mieszkańcy tworzą silną lokalną społeczność, z własnymi tradycjami i codziennymi rytuałami życia miejskiego.
Położona na stromych wzgórzach w południowej części miasta, tuż obok luksusowych dzielnic jak São Conrado czy Leblon, stwarza mocny kontrast między biedą a bogactwem. To miejsce pełne życia, kontrastów i historii, które może zaskoczyć każdego turystę.
Pacyfikacja i bezpieczeństwo
Rocinha jest jedną z największych i najbardziej znanych faweli w Rio de Janeiro, zamieszkaną przez dziesiątki tysięcy osób. Jej rozległe wzgórza, gęsto zabudowane domami i wąskimi uliczkami, sprawiają, że jest łatwo rozpoznawalna, a jednocześnie fascynująca dla turystów. To właśnie dlatego wiele działań związanych z pacyfikacją objęło akurat tę dzielnicę.
Rocinha była jednym z pierwszych miejsc objętych Programem Unidade de Polícia Pacificadora (UPP), który rozpoczął się w Rio w 2008 roku. Celem programu była redukcja przemocy i wpływów gangów poprzez obecność specjalnych jednostek policyjnych. Program nie ograniczał się jednak tylko do ostatnich lat – pacyfikacja była procesem ciągłym, wprowadzanym etapami, a szczególnie intensywnie wprowadzanym przed ważnymi wydarzeniami, jak Mistrzostwa Świata w 2014 czy Igrzyska Olimpijskie w 2016 roku.
Pacyfikacja była kontrowersyjna. Z jednej strony rzeczywiście poprawiła bezpieczeństwo i umożliwiła rozwój turystyki, z drugiej – pojawiły się problemy: napięcia z policją, czasowe eksmisje, ograniczenia w poruszaniu się mieszkańców, a część społeczności krytykowała nadmierną kontrolę. W Rocinha ludzie często nie bali się policji – przestępczość była w dużej mierze regulowana przez lokalne grupy, które pilnowały porządku na swoim terenie. Więc skoro nie było ich na miejscu, to zaczęły się szerzyć drobne kradzieże sąsiedzkie, co wcześniej nie miało miejsca. Dodatkowo krytykowano, że policja stała tylko na głównych ulicach, w boczne się nawet nie zapuszczała, a tam mogło dochodzić do drobnych przestępstw.
W praktyce pacyfikacja pokazała, że bezpieczeństwo w faweli to nie tylko działania państwa, ale też skomplikowany system lokalnych zasad i reguł. Działania podejmowane przed wydarzeniami międzynarodowymi pokazały też, że wizerunek turystyczny miasta i interesy zewnętrzne często wpływają na życie mieszkańców, nie zawsze uwzględniając ich potrzeby. Rocinha pozostaje miejscem, w którym codzienne życie, bezpieczeństwo i kontrola lokalnych grup są nierozerwalnie powiązane – i żadna interwencja zewnętrzna nie zmienia tego natychmiast.
Pamiętajcie jednak, że to, co tutaj opisuję, to wyłącznie perspektywa jednego przewodnika, mieszkańca Rocinhi, którego miałam okazję poznać. Nie mam innych punktów odniesienia ani sposobu, by zweryfikować, czy wszystkie szczegóły dokładnie odzwierciedlają rzeczywistość.
Kontrowersje wokół wycieczek
Do Rocinhy organizowane są różnego rodzaju spacery i wycieczki. Główne kontrowersje dotyczą etyki i bezpieczeństwa. Ja sama długo zastanawiałam się, czy iść. Rozmawiając z lokalnymi osobami, słyszałam zawsze to samo: „Idź! Dlaczego masz oglądać tylko jedną twarz Rio, zobacz wszystko”. Nie ukrywam, to mnie przekonało. Mimo to momentami odczuwałam pewien niepokój – nie o bezpieczeństwo, bo przewodnicy i lokalne grupy dbają o porządek, ale o to, czy naprawdę powinnam tu być i czy nie przekraczam granicy etycznej. Z drugiej strony wydaje mi się, że wszystko zależy od nastawienia – czy traktujemy wycieczkę jako zwykłą atrakcję i „oglądanie biedy”, czy podchodzimy z szacunkiem i refleksją.
Ja wybrałam trzygodzinny spacer prowadzony przez osobę mieszkającą w Rocinha. Spacer odbywał się niemal wyłącznie po wąskich uliczkach i zaułkach faweli, z licznymi punktami widokowymi. Wrażenia były bardzo różne – z jednej strony niezwykła autentyczność i energia miejsca, z drugiej świadomość, że wszystko, co pokazuje przewodnik, to jego perspektywa i wizja. Te drogi, którymi podrzążałam, to mogłabym „turystyczna ścieżka” ale jednocześnie widziałam ludzi, mieszkali tam, lokalne bary, kawiarnie, małe biznesy, fryzjerów. Budynki, to było autentyczne. Dużo pytań, mało odpowiedzi.
Jakie są najczęstsze argumenty osób za i przeciw takim wycieczką?
Krytyka: Pojawia się zjawisko „poverty tourism” – traktowanie biednych dzielnic jak atrakcji turystycznej. Część zysków trafia do biur turystycznych, a nie do mieszkańców. Niektóre trasy bywają „oczyszczone”, pokazując jedynie bezpieczne i atrakcyjne miejsca, co może dawać nierzeczywisty obraz życia w faweli.
Pozytywy: Wycieczki prowadzone przez lokalnych przewodników pozwalają zobaczyć „prawdziwe życie” mieszkańców – codzienne rutyny, lokalne biznesy, szkoły, inicjatywy społeczne i kulturę. Mieszkańcy i lokalne przedsiębiorstwa mogą czerpać realne korzyści z turystyki, a turyści zyskują wyjątkową perspektywę, która poszerza rozumienie życia w Rocinha.
Osobiście czuję, że znalazłam się gdzieś „pośrodku”. Moja ciekawość wygrała – chciałam zobaczyć życie mieszkańców i zobaczyć fawelę, jej wygląd od środka. Nie namawiam nikogo do wycieczki ani nie oceniam jej jednoznacznie. Staram się rozumieć obie strony – zarówno krytyków, jak i zwolenników. Ostateczny wybór zostawiam Wam, bo to, jak wartościowe i komfortowe będzie takie doświadczenie, zależy od indywidualnej wrażliwości i nastawienia każdego uczestnika.
Jak wygląda wycieczka po Rocinha? Moje doświadczenie.
Wycieczki po Rocinha zazwyczaj zaczynają się od punktu widokowego, skąd widać całą favela i okoliczne luksusowe dzielnice. Często następuje krótki postój w lokalnej szkole, szkole boksu, albo pokaz np capoeira. Często też zdążą się, ze korzysta się z mototaxi, które jest dodatkowa atrakcja, a tutaj środkiem komunikacji.
Ja wybrałam opcję trzygodzinnego spaceru – tylko po uliczkach, prowadzona przez osobę, która mieszka w Rocinha i zna ją od podszewki. Spacer zaczyna się od głównych ulic, a potem wchodzimy w kręty labirynt wąskich zaułków, schodów i przejść między budynkami.
Podczas spaceru mogliśmy spokojnie zrobić zdjęcia. Były natomiast uliczki, w których przewodnik wyraźnie nam mówił, żeby schować telefon. Ponieważ młodzi mieszkańcy pilnują terenu i nie chcą ujawniać twarzy.
Co było jeszcze ciekawe, przy wejściu i wyjściu z niektórych uliczek przewodnik używał kodów QR, dzięki którym wiadomo, ilu turystów przeszło daną trasę i kto prowadzi grupę.
Przewodnik witał się z mieszkańcami, podawał rękę, czasem zbijał piątki – widać było, że zna lokalną społeczność. Czasami zastanawiałam się, czy zna wszystkich osobiście i czy tak wypada, prowadząc wycieczkę. Na to pytanie nie znam odpowiedzi, ale pokazywało to, jak ważne są relacje i szacunek w codziennym życiu w Rocinha.
Wycieczka zaczyna się od punktu widokowego, skąd widać całe wzgórza faweli i luksusowe dzielnice w tle. Już tam przewodnik opowiadał nam o historii, codziennym życiu mieszkańców i zasadach obowiązujących w Rocinha.
Życie w Rocinha oczami przewodnika
- Lokalne biznesy i zgody – w Rocinha nie można otworzyć działalności bez zgody lokalnych grup. Osoba, która chce prowadzić sklep, bar czy warsztat, najpierw zgłasza się do grupy i przedstawia plan. Jeśli uzyska zgodę, może działać dalej, a dochód zostaje w rękach właściciela. Sam biznes formalnie podlega kontroli grup, które pilnują porządku i zasad, tak aby wszystko funkcjonowało bezpiecznie i harmonijnie.
- Podatki i opłaty – wielu mieszkańców nie płaci podatków państwu, bo sporo działalności działa nieformalnie. Zamiast tego funkcjonują lokalne „opłaty”, pobierane przez grupy zarządzające terenem. To one dbają o bezpieczeństwo, regulują spory i pilnują, by przestrzegano zasad. Dzięki temu mieszkańcy respektują lokalne prawo i rzadko dochodzi do kradzieży – przewodnik podkreślał, że łatwiej stracić telefon na plaży w Copacabanie niż tutaj.
- Bezpieczeństwo i respekt – system opiera się na szacunku i konsekwencjach. Każdy wie, kto za co odpowiada, a naruszenie zasad może skutkować „rozmową wychowawczą”, której nikt nie chce doświadczyć. To sprawia, że fawela jest stosunkowo bezpieczna, mimo że formalna obecność państwa jest ograniczona.
- Zabudowa i infrastruktura – budynki w Rocinha są często piętrowe i rozbudowywane na bieżąco, bez formalnych pozwoleń. Widać dobudowane piętra, nowe skrzydła, prowizoryczne schody i balkony. Kable elektryczne i internetowe biegną samodzielnie, nieraz w plątaninie między budynkami, co daje charakterystyczny wygląd faweli. Pomimo nieformalnej zabudowy, mieszkańcy mają dostęp do wody, prądu i internetu, często dzięki prywatnym firmom.
- Media i inicjatywy lokalne – w Rocinha działają lokalne media, jak TV ROC, szkoły muzyczne, szkoły samby czy spółdzielnie dziewiarskie. To przykład samodzielności społeczności – mieszkańcy tworzą własne treści, uczą się i rozwijają pasje, a część inicjatyw współpracuje z uczelniami lub projektami w Rio.
- Szacunek i codzienne życie – przewodnik wielokrotnie podkreślał, że przychodząc do faweli, należy okazywać szacunek mieszkańcom i ich zasadom. Spacerując po uliczkach, widać życie takie, jakie jest naprawdę: dzieci bawiące się w wąskich przejściach, mieszkańców prowadzących sklepy, sprzedawców ulicznych i sąsiadów pomagających sobie nawzajem. Wszystko to odbywa się w atmosferze wzajemnego respektu – mieszkańcy wiedzą, kto jest gościem, a kto należy do społeczności.
- Codzienne mechanizmy funkcjonowania – przewodnik opowiadał też o systemie kontroli ruchu turystów, gdzie przy wejściu i wyjściu z uliczek używa się kodów QR. Dzięki temu wiadomo, ilu turystów przeszło daną trasę, który przewodnik prowadzi grupę i jakie miejsca są odwiedzane. To pozwala zachować bezpieczeństwo i porządek, a jednocześnie chronić mieszkańców przed nadmierną ingerencją z zewnątrz.
- Śmieci – na głównych ulicach faweli często widać gromadzące się worki i odpady, które czekają na odbiór przez służby miejskie. Przewodnik wyjaśniał, że w wielu miejscach jest to jedyny sposób na ich zebranie, bo teren jest gęsto zabudowany, wąskie uliczki i schody utrudniają regularny wywóz. Mieszkańcy zbierają śmieci w wyznaczonych miejscach przy głównych traktach, gdzie służby mogą je odebrać. Choć dla turystów może to wyglądać chaotycznie, jest to część lokalnego systemu organizacji odpadów – śmieci leżą tam chwilowo, zanim zostaną odebrane, a fawela zachowuje względny porządek pomimo trudnej infrastruktury. Podobno kiedyś nie wywozili śmieci wcale.
Pamiętajcie jednak, że wszystko, co tu opisuję, pochodzi wyłącznie z perspektywy przewodnika – to jego wizja i jego wersja rzeczywistości. Nie mam innego źródła ani sposobu, by to zweryfikować, więc nie mogę zagwarantować, że wszystko jest w 100% prawdą.
Spojrzenie przewodnika: życie w Rocinha od środka
Pod koniec wycieczki zdecydowaliśmy się zadać przewodnikowi kilka pytań, które długo krążyły nam w głowach. Zapytałam go m.in. o to, jak on sam odnosi się do tego, co się tu dzieje. Odpowiedział szczerze: „Nie popieram wszystkiego, co się tu dzieje, ale robię, co mogę, żeby utrzymać siebie i rodzinę, aby mieszkańcy mogli żyć bezpiecznie i zdrowo”. Ta odpowiedź pokazała mi, jak skomplikowana jest rzeczywistość społeczności. I prawdą jest, że każdy chciałby się z niej urwać, ale nie jest to wcale takie łatwe.
Przewodnik podkreślił również, że mieszkańcy zwykle mówią o swojej dzielnicy jako o “comunidade”, a nie favela – to przede wszystkim społeczność, z własnym życiem, lokalnymi inicjatywami i tradycjami. To przypomina, że Rocinha to nie tylko wyzwania i problemy, ale też kreatywność, energia i solidarność ludzi, którzy tam żyją.
Rozmawialiśmy także o problemie dzieci i młodzieży – łatwo są wciągane w trudne środowisko. Widzą biedę wokół siebie, a potem osoby z pieniędzmi i naturalnie chcą tego samego. Sport, edukacja i lokalne inicjatywy dają szansę, ale nie chronią wszystkich. To jeden z największych wyzwań społeczności Rocinha.
Moje wnioski i przemyślenia po wycieczce
To doświadczenie zostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Wszystko, co zobaczyliśmy i usłyszeliśmy, to jedna perspektywa – perspektywa naszego przewodnika. Nie mam możliwości weryfikacji wszystkiego, ani dostępu do pełnego obrazu życia mieszkańców. Każdy uczestnik wycieczki odbierze ją inaczej – zależy to od nastawienia, szacunku i refleksji, z jaką podchodzimy do społeczności. Nas było osiem osób i każdy miał inne wrażenia, od refleksji i szoku, po wrażenie totalnej ustawki na rzecz lokalnych gangów. Jak jest naprawdę ? Nie wiem.
Dla mnie ciekawość wygrała – chciałam zobaczyć, jak wygląda życie w Rocinha od środka. Zobaczyłam, że to miejsce pełne kontrastów: z jednej strony trudności i ograniczenia, z drugiej ludzie, energia i inicjatywy.
Zostawiam tę refleksję Wam – każda wizyta może pokazać coś innego, a wartościowa jest wtedy, gdy patrzymy z szacunkiem i próbujemy zrozumieć, a nie oceniać.
Rocinha pokazuje kontrasty Rio i daje perspektywę życia w jednej z największych faweli na świecie. Ważne, by podchodzić do takiej wizyty z szacunkiem i świadomością etyczną. Nikogo nie namawiam do wycieczki. Pamiętajcie, że nic nie jest czarno-białe. My żyjemy gdzie indziej i to my odwiedzamy ich świat, a oni urodzili się tam zupełnie przypadkowo – los zadecydował. To, co zobaczymy, to tylko maleńki fragment ich codzienności – pełnej wyzwań, energii i solidarności.
Wycieczki do Rocinha najlepiej robić z lokalnym przewodnikiem lub sprawdzoną agencją, która zna zasady bezpieczeństwa i lokalne zwyczaje. Dzięki temu można zobaczyć favela w sposób bezpieczny i z szacunkiem dla mieszkańców.


























