Wycieczka z Manaus po Amazonce – jak wygląda Spotkanie Wód (Encontro das Águas)?

W Manaus jest mnóstwo agencji, które oferują jednodniowe wycieczki lub kilkudniowe wyprawy z noclegiem w dżungli.
Niektórzy wybierają też kilkudniowe rejsy łodzią po Amazonce, np. z Manaus do Belém – to moje marzenie na kolejny raz! 

Oferta tych wycieczek jest zazwyczaj bardzo podobna, ale programy mogą wyglądać różnie w zależności od agencji.
Żeby było jasne – nie oszukujmy się, to nie jest Indiana Jones 😅
Nie wchodzimy w nieznane – trasy prowadzą po wyznaczonych ścieżkach dla turystów, czasem bliżej, czasem głębiej w dżungli.
Jeśli ktoś liczy na naprawdę dziką eksplorację, może być zawiedziony.
Ja chciałam po prostu wejść, zobaczyć, przespacerować się – miałam pełną świadomość, jak to wygląda, i dla mnie było to mega doświadczenie. Na początek wystarczyło.

Chciałam też sprawdzić, czy da się zwiedzać na własną rękę, ale teren jest trudny i pełen zwierząt, czasem niebezpiecznych, więc zdecydowanie odradzam wędrówki bez przewodnika.
Dlatego wiele osób rekomenduje zorganizowane wycieczki – nadal można poczuć magię Amazonii, ale bez ryzyka. Dlatego też wybrałam tę opcję. ✨

Ja chciałam po prostu wejść, zobaczyć, przespacerować się – miałam pełną świadomość, jak to wygląda, i dla mnie było to mega doświadczenie. Natura jest przepiękna 🤩
Nawet na tych turystycznych trasach zobaczysz niezwykłą roślinność lasu deszczowego Amazonki i – przy odrobinie szczęścia – jakieś zwierzęta 🐒🦜

Na początek wystarczyło 🤩
Ale nie ukrywam – miałam niedosyt. Wrócę! 🤩

Klasyczna wycieczka po rzece

Wycieczkę zaczynamy od obiadu w jednej z restauracji na wodzie. Dania – kuchnia lokalna ale każdy znajdzie coś dla siebie. Jest mnóstwo sałatek, ryb i mięsa, a także owoce.

Zaczynamy w Parku Ekologicznym Janauari, gdzie poruszamy się po drewnianych kładkach ułożonych nad wodą. Kładki te nie są takie długie, jak w Iguazu, ale nawet te kilka minut spaceru wystarczy, aby podziwiać tropikalną roślinność i zwierzęta. Pierwsze, co to spotykamy całe stada wesołych małpek, które sobie tutaj skaczą po drzewach. 😀
Dalej docieramy do miejsca, w którym w szczycie sezonu najlepiej od stycznia do marca, można spotkać gigantyczne lilie wodne. To Victoria amazonica – największe lilie wodne na świecie, ich liście potrafią mieć nawet 2 metry średnicy.
Poza sezonem jest ich zdecydowanie mniej, więc nie zawsze są spektakularne, wszystko zależy od pory roku i poziomu wody.

Pływające wioski wokół Manaus

Kolejnym fascynującym punktem wycieczki, było zobaczenia na Amazonce pływające lub przybrzeżne wioski, które są charakterystycznym elementem życia nad rzeką. Jedną z takich społeczności jest Comunidade Catalão, niedaleko Manaus, gdzie codzienność toczy się bezpośrednio na wodzie – domy stoją na drewnianych platformach lub tratwach, a transport odbywa się głównie łodziami.

Mieszkańcy tych wiosek żyją tu od pokoleń. Ich sposób życia jest głęboko związany z rytmem rzeki i dżungli – rzeka nie jest tylko tłem, lecz sercem codziennego życia. Te wioski pojawiają się i znikają sezonowo — w porze deszczowej teren może być zalany, a budynki unoszą się wraz z poziomem wody, dlatego niektórzy przenoszą się w pobliżu kanałów. W porze suchej nacisk wody spada i niektóre domy stoją stabilniej przy brzegu, ale nadal funkcjonują jako pływające społeczności. To naturalna adaptacja do kapryśnego środowiska Amazonii.
Przykładem takiego miejsca w pobliżu Manaus jest właśnie Comunidade Catalão. Mieszkańcy prowadzą tutaj swoje codzienne życie: łowią ryby, gotują, uczą się i handlują. Można też zobaczyć lokalne rękodzieło i proste szkoły – wszystko dzieje się w bezpośrednim kontakcie z wodą.

Dla turystów to okazja, żeby zobaczyć, jak wygląda prawdziwe życie nad Amazonką – nie tylko w dżungli, ale też w miejscach, gdzie ludzie żyją w harmonii z wodą i naturą.

Hodowla pirarucu

W takich pływających domach często prowadzi się hodowlę ryb w specjalnych, pływających basenach zamocowanych bezpośrednio do konstrukcji. Baseny są zanurzone w rzece, dzięki czemu woda naturalnie się wymienia, a ryby żyją w warunkach zbliżonych do naturalnych.

Najczęściej hodowaną rybą jest pirarucu (Arapaima gigas) — jedna z największych ryb słodkowodnych na świecie. Może dorastać nawet do 3 metrów długości i ważyć ponad 200 kg. Co ciekawe, pirarucu oddycha częściowo powietrzem, dlatego regularnie wypływa na powierzchnię.

Mięso pirarucu jest bardzo cenione ma jasny kolor, jest delikatne, zwarte i prawie bez ości i uchodzi za jedno z najlepszych rybnych mięs w Amazonii.
Dzięki hodowlom w pływających basenach ogranicza się przełowienie dzikiej Amazonki, a lokalne społeczności mają stabilne źródło dochodu, żyjąc w zgodzie z rzeką i jej naturalnym rytmem.

Na koniec mogliśmy nakarmić pirarucu — dostaliśmy kawałki mięsa i prowizoryczną „wędkę” z kija 😂 Ryby podpływały tuż pod powierzchnię i dopiero wtedy widać, jak są ogromne. Widok robi naprawdę duże wrażenie. 🫣

Przyznam się Wam szczerze, że zanim się na to zdecydowałam. Dopytywałam się, czy to jest OK, czy to już cyrk dla turystów. Dowiedziałam się jednak, że to kontrolowana hodowla — ryby nie są dzikie, karmienie odbywa się w małych ilościach i pod nadzorem, a całość ma też wymiar edukacyjny i ochronny. Dzięki takim farmom ogranicza się przełowienie Amazonki, a lokalne społeczności mają realne źródło utrzymania. Jeszcze jakiś czas temu  był duży problem z przełowieniem Amazonki, a pirarucu była zagrożona wyginięciem.  Dlatego, że jej mięso jest bardzo cenione — ma jasny kolor, jest delikatne, zwarte i prawie bez ości, uchodzi za jedno z najlepszych rybnych mięs w Amazonii. Właśnie dlatego pirarucu została objęta ochroną i ścisłą kontrolą połowów, a dziś stawia się na hodowle i zrównoważone rybołówstwo, żeby chronić dziką populację i jednocześnie dać lokalnym społecznościom źródło zarobków. 

W takich hodowlach, które znajdują się na wodzie, pirarucu trzymane są w wydzielonych basenach, dzięki czemu łatwiej je obserwować i kontrolować hodowlę. Nie zawsze jest łatwo zobaczyć pirarucu dziko.

Spotkanie Wód (Encontro das Águas) 

Dalej płyniemy do jednego z najbardziej charakterystycznych miejsc Amazonii, czyli spotkania wód rzek Negro i Solimões.
Te dwie rzeki płyną obok siebie przez kilka kilometrów i nie mieszają się.
Rzeka Negro ma ciemną wodę, jest cieplejsza, ma około 28–30°C i płynie wolniej.
Rzeka Solimões ma wodę jaśniejszą, mętną, jest chłodniejsza ma około 22–24°C i płynie znacznie szybciej.
Różnice w temperaturze, prędkości nurtu i składzie wody sprawiają, że rzeki przez długi czas płyną obok siebie, tworząc wyraźną granicę. To właśnie w tym miejscu zaczyna się Amazonka jako jedna rzeka.

Na mnie zrobiło to zjawisko ogromne wrażenie. OGROMNE!
Nasz operator łódki kilka razy szybko przepłynął pomiędzy granicami rzek i kazał nam zamoczyć ręce, żebyśmy mogli na własnej skórze poczuć różnicę temperatur i naprawdę ją czuć.

Dodatkowo, w tej części rzeki można też zobaczyć małe ryby, które pływają dokładnie na granicy obu wód, bo wykorzystują różnice temperatur i nurtu, żeby się chronić.

To wycieczka bardziej edukacyjna i spokojna — idealna, żeby zrozumieć, jak działa Amazonia od strony rzeki i ludzi, którzy z nią żyją na co dzień. Mi najbardziej zależało na zobaczeniu Spotkania Wód i to się udało. Przyznam szczerze, że też ta wioska na wodzie, była dla mnie ciekawym dodatkiem.

Z kim wykupić wycieczkę w Amazonii? Moje doświadczenia i polecane agencje

Wycieczkę wykupiłam w Amazon Private Tours. Tutaj ich strona.
Cena wynosiła 80 USD za osobę. Bardzo polecam – małe grupy, bez problemu organizują też wycieczki prywatne. Dobry kontakt i sprawna komunikacja. Miałam jednak wrażenie, że ceny są nieco zawyżone. Sprawdzałam też innych operatorów, ale miałam już wykupioną wycieczkę urodzinową i ostatecznie wybrałam tę agencję, ponieważ atrakcje nie pokrywały się z tymi, które miałam zaplanowane na kolejny dzień. Dodatkowo przekonał mnie bardzo dobry kontakt i pozytywne opinie.

Podaję też namiar na jeszcze jedną agencję – Amazon Tourism Agency. Nie korzystałam z ich usług, ale bardzo podobały mi się ich oferty. Mieli świetne propozycje wycieczek, bardzo dobry kontakt przez WhatsApp i dobre opinie. Ostatecznie jednak zrezygnowałam, bo zbyt wiele atrakcji pokrywało się z tym, co wcześniej zarezerwowałam.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *